Oddychaj i chudnij

Autorska metoda dr Igora Błagoobrazowa

Naucz się od śpiącego niedźwiedzia, jak przestawić organizm na spalanie zapasów za pomocą oddechu. W ten sposób chudnie się bezboleśnie, bo ćwiczenia oddechowe pomagają zmniejszyć apetyt. Jest tysiąc diet, których wskazania wzajemnie się wykluczają. Odchudzanie nie polega na wyrzucaniu z jadłospisu jakichś produktów, tylko na wyregulowaniu naszego centrum łaknienia, które umiejscowione jest w mózgu.

Do odchudzania trzeba się zabrać z głową. Najlepiej, gdy uda się skutecznie zrzucić wagę już za pierwszym podejściem. Każda następna próba jest trudniejsza, a kolejne porażki podkopują wiarę w siebie. Najlepiej zaufać specjalistom, bo organizm nie lubi eksperymentów! Zamiast wypróbowywać cudowne diety – przyjrzyjcie się sobie. Trzeba jasno odpowiedzieć na pytanie: dlaczego chcę schudnąć? A sposób zrzucania wagi dostosować do stanu zdrowia, wieku i ilości kilogramów, których trzeba się pozbyć.

Zanim zaczniemy rozmawiać o odchudzaniu, rozważmy sobie, czy jesteśmy gotowi na wysiłek i poświęcenie uwagi własnemu organizmowi. Bez tego trudno będzie schudnąć skutecznie i bez efektu jo-jo. Najważniejsza jest bowiem motywacja i konsekwencja w dążeniu do celu. Trzeba wiedzieć co pcha nas do odchudzania: zdrowie, dążenie do zgrabnej figury, chęć podniesienia swojej atrakcyjności? Każdy robi to z innego powodu. Radzę jednak wysłuchać specjalistów i wziąć sobie do serca, to co mówią, bo organizm nie lubi eksperymentów. Niektórym wystarczy siła woli i lekka dieta bez węglowodanów. Ale ten sposób skutkuje, gdy kilogramów do zrzucenia jest niewiele, a organizm młody. Po trzydziestym piątym roku życia odchudzanie staje się coraz trudniejsze i wtedy należy zabierać się do tego w sposób przemyślany.

Radzę zacząć od remanentu w lodówce i kuchennych szafkach.
Usunąć tłuste mięsa i tłuste ryby, kwaszone ogórki, kiełbasę oraz cukierki. Poza tym na początku kuracji lepiej nie mieć w kuchni jedzenia, którego zjadaną ilość bardzo trudno kontrolować: orzechów, słodkich napojów (gazowanych i owocowych) oraz konserw i dżemów. Ćwiczenia oddechowe, które zalecam, dobrze jest robić właśnie przy lodówce, cały czas pamiętając o celu, jaki nam przyświeca. Robisz to dla zdrowia! Wyobrażaj sobie, jaka potem będziesz piękna, zgrabna, szczęśliwa i lekka! Fantazjuj, jakie wspaniałe ciuchy założysz, gdy już schudniesz.

Potem zaczynamy prowadzić dzienniczek.
Zapisujemy tam codziennie wagę oraz co i ile zjadamy. Także na co mieliśmy ochotę i czy pofolgowaliśmy sobie, czy udało nam się opanować apetyt. Zapisujemy wszelkie zmiany łaknienia i to, na jaki rodzaj jedzenia tracimy smak. Podczas kuracji radzę pić sporo ciepłej wody i bez ograniczeń jeść jabłka. Jeżeli masz wielką ochotę na coś tuczącego, pozwól sobie na zjedzenie tego – ale w małej ilości. Jeden kawałek czekolady, a nie pół tabliczki, kawałek sernika lub ciasta drożdżowego, a nie szarlotkę z bitą śmietana i lodami.

Ćwiczenia oddechowe pomogą kontrolować apetyt i poprawić spalanie.
Jak to możliwe, że oddech odchudza? Człowiek nie zawsze miał fioła na punkcie smukłej sylwetki. Przez wieki w ogóle o tym nie myśleliśmy. Byliśmy chudzi, ciągle głodni i zmarznięci. Nasi praprzodkowie, gdy dokuczał im głód i zimno, chowali się w jaskiniach i oddychali wolno i spokojnie, imitując oddech śpiącego niedźwiedzia. Obserwacja zwierząt przesypiających zimną porę pokazuje, że dostosowują one rytm oddechu do temperatury i w ten sposób przestawiają swój metabolizm na spalanie zapasów, bez potrzeby dostarczania kalorii z zewnątrz. Człowiek też może się nauczyć oddechowego odchudzania! Trzeba to jednak robić pod okiem specjalisty i wypracować własny system uwzględniający wiek, płeć, nadwagę i tryb życia. W ten sposób można w ciągu dziesięciu dni pozbyć się od 4 do 7 kilogramów bez dużego wysiłku. W mojej metodzie, która jest wyjątkowo skuteczna w przypadku osób borykających się z nadmiernym apetytem, proponuję także pacjentom akupunkturę i masaże relaksujące, które poprawiają krążenie i samopoczucie. Wszystkie te działania sprawiają, że apetyt się normalizuje i po kuracji nie ma efektu jo-jo. Przestawienie metabolizmu na spalanie zapasów pozwala nie tylko schudnąć, ale i oczyścić organizm. Poza tym regulujemy nasze centrum łaknienia. To w naturalny sposób zmniejsza zapotrzebowanie na jedzenie.

Zmień przyzwyczajenia.
Spalenie zapasów i wyregulowanie centrum łaknienia, to pierwszy krok do utrzymania prawidłowej wagi ciała. Jak to zrobić w najmniej traumatyczny sposób?

Proponuję 7 sprawdzonych metod:

Naucz się panować nad sytuacjami zwiększającymi apetyt.
Codziennie działa na nas bardzo wiele bodźców, które sprawiają, że budzi się w nas ochota na jedzenie. Kuszą nas reklamy, kolory używane w restauracjach, zapachy rozpylane w sklepach. Warto być świadomym, co na nas działa. Łatwiej będzie się wtedy oprzeć pokusie.

W pięknej kuchni z dużą lodówką i pełnej pięknych naczyń na pewno zjemy więcej. Zadbajmy więc, by nasze talerze były małe. Im większe talerze kupimy, tym więcej będziemy jeść.
Zapachy sprawiają, że rośnie apetyt. Warto wiedzieć, że jesteśmy nimi świadomie kuszeni w marketach czy restauracjach. Warto więc zacząć posiłek w knajpce od wypicia szklanki wody. Wtedy zjemy mniej. Także, gdy poczujemy głód podczas zakupów w supermarkecie, postarajmy się oszukać go wodą.
Jemy bardzo często, gdy się nudzimy. Również wówczas, gdy oglądamy telewizję lub czytamy książkę. W takiej sytuacji sięgnijmy raczej po jabłko niż orzeszki czy suszone owoce, jak często robimy myśląc, że to zdrowsze niż ciasteczka, chipsy czy cukierki.

Wiele osób zajada stres. Bardzo ważne więc, by mieć inne sposoby rozładowywania napięcia. Najlepiej sprawdza się ruch. Można też nauczyć się technik relaksacji.
Spora grupa ludzi ma wpojone od dzieciństwa, że nie wolno zostawiać nic na talerzu. To zabójcze! Od stołu powinniśmy wstawać z lekkim niedosytem. Mózg wysyła sygnał sytości zawsze z pewnym opóźnieniem. Trzeba więc swoje przekonanie przechytrzyć i wprowadzić w domu modę na mniejsze talerze albo nakładać mniejsze porcje.
Kanapki, a potem deser – to częsty sposób żywienia ludzi w biurach. Bardzo tuczący. Jeśli nie mamy czasu na porządny lunch warto kupić sałatkę zamiast kanapki.
Jedzenie w pośpiechu jest też niezwykle tuczącym nawykiem. Możemy wtedy zjeść nawet o 1/3 więcej niż jedząc wolno.

Chodzimy niepotrzebnie do kuchni, a tam pełno smakołyków. Jeśli trudno nam się im oprzeć, wchodźmy do kuchni tylko wtedy, gdy trzeba przygotować posiłek.
Nie umiemy odmawiać jedzenia. Cóż, trzeba nauczyć się asertywności. Zawsze można powiedzieć – proszę się nie gniewać, ale jestem na diecie.
Jemy desery w domu. Lepiej robić to w kawiarni, w miłym towarzystwie. Po pierwsze zjemy mniej, bo to kosztuje. Po drugie, po zjedzeniu deseru pójdziemy do domu (no, chyba że ktoś wszędzie porusza się samochodem). Słodycze zjedzone przed spacerem zostaną w trakcie chodzenia spalone zamiast odłożyć się w tkance tłuszczowej.

dr Igor Błagoobrazow

Jeśli macie jakieś pytania, proszę o telefon: 604 403 780.

Powrót